PSONI - Żory | Metody część III. Jak pewni holenderscy studenci, będąc w odmiennym stanie świadomości, metodę pewną wymyślili, choć byli na wakacjach. Snoezelen.
4208
post-template-default,single,single-post,postid-4208,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-7.8,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Metody część III. Jak pewni holenderscy studenci, będąc w odmiennym stanie świadomości, metodę pewną wymyślili, choć byli na wakacjach. Snoezelen.

21 kwietnia Metody część III. Jak pewni holenderscy studenci, będąc w odmiennym stanie świadomości, metodę pewną wymyślili, choć byli na wakacjach. Snoezelen.

Któż z nas nie był w wakacje pod namiotem. Jeśli ktoś nie był – ten trąba. Nasi dzielni studenci, o których dziś opowiadamy, w pewne wakacje zamierzchłych lat siedemdziesiątych (a dokładnie w ich końcówce), wybrali się pod namiot, nad morze Północne. A że nad morzem Północnym, jak nad wszystkim co północne, często pogoda nie dopisuje, chwaci nasi, większość czasu w namiocie spędzali. I co w tym namiocie mogli robić, jeśli płci byli tożsamej, a skłonności mieli jak najbardziej słuszne – czyli hetero? Ano mogli grać w szachy, warcaby, państwa/miasta, pchełki i co tam jeszcze przyjdzie Wam do głowy. I pewnie na początku to robili (swoją drogą zabawnie musi brzmieć gra w państwa/miasta w języku flamandzkim). A gdy wyczerpali już cały arsenał gier i zabaw towarzyskich, sięgnęli po inny arsenał, po który, mimo niesprzyjającej aury, do pobliskiego sklepu „z kawą” w nazwie, wyruszali.

I tak spędzając resztę deszczowych wakacji w namiocie, dla zabawy używając latarek i innych światełek (przypadkowo zabranych ze sobą), odświeżając namiotową atmosferę olejkami eterycznymi, doznając co jakiś czas błyskawic i grzmotów burzowych, muzyką relaksacyjną z radia tranzystorowego się kojąc, na coś pożytecznego wpadli. Wpadli oni mianowicie, na taką oto myśl, że stymulacja światłem, zapachem, dźwiękiem wpływa na zmysły i odpowiednie dawkowanie tych doznań oraz ich przemyślana aranżacja, może być wykorzystywana podczas terapii. A musicie wiedzieć, że nasze zuchy pedagogikę właśnie studiowały. Pomyśleli, pomyśleli i choć były to wakacje metodę stworzyli i ją zapisali i dziwnie nazwali. Po polsku znaczy to coś pomiędzy „wąchać” i „drzemać”, a wymawia się „Snucelen”. Śmiesznie, nie?

ETR-300x297

Tekst łatwy do czytania

Opowiadamy tu o tym, jak powstała metoda „doświadczania świata”. Według legendy (czyli nie do końca możemy być pewni, że właśnie tak było) stworzyli ją holenderscy studenci, podczas wakacji. Wakacje te spędzali pod namiotem. Pogoda im nie dopisała, bo byli nad morzem Północnym, nad którym często jest brzydka pogoda. Przez większość czasu padał deszcz, więc siedzieli w namiocie. Nudzili się trochę, a jak Wiecie, jak się nudzimy to często coś wymyślimy. Studenci, by szybciej i przyjemniej mijał czas, wymyślali różne zabawy. Na przykład bawili się latarkami i innymi światełkami. Mieli też olejki zapachowe i radio. Gdy tak się bawili, wpadli na pomysł, że można taką zabawę światełkami, olejkami zapachowymi i muzyką wykorzystać w terapii. A że byli studentami pedagogiki, pomyśleli, że może to być metoda pracy, na przykład z osobami z niepełnosprawnością. Spisali tę metodę i nazwali „Snucelen”. My, w Polsce nazywamy ją metodą „doświadczania świata”. W OREW ją stosujemy. Zobaczcie zdjęcia, jest to bardzo kolorowa metoda.



Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress