PSONI - Żory | Metody część II. Jak pewien John z pewnym Herbertem metody żadnej nie wymyślili, ale ją przewidzieli. Arteterapia.
3902
post-template-default,single,single-post,postid-3902,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-7.8,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Metody część II. Jak pewien John z pewnym Herbertem metody żadnej nie wymyślili, ale ją przewidzieli. Arteterapia.

11 kwietnia Metody część II. Jak pewien John z pewnym Herbertem metody żadnej nie wymyślili, ale ją przewidzieli. Arteterapia.

Cofnijmy się na chwilę do czasu, nie bez przyczyny zwanego belle epoque, czyli do końca urokliwego XIX wieku. Na chicagowskim uniwersytecie zajęcia prowadzi pewien John. Studenci bardzo go lubią, bo łebski z niego facet, dowcipny, a do tego zna się na rzeczy. Jest bowiem pedagogiem i filozofem, a to zaiste połączenie ogniste. Ma on otóż takie przekonanie, że w pedagogice liczy się tylko to co osiągamy w działaniu. Innymi słowy – tylko to jest prawdziwe i tylko to ma sens, co sprawdzić można w praktyce. Zatem uczymy się przez doświadczenie, działając. Nazwał ten system pedagogiczny (nie metodę) instrumentalizmem. Mniej więcej w tym czasie, gdy John rozmyśla nad swym systemem i w najlepsze naucza swych chicagowskich studentów, w deszczowej Anglii szkołę podstawową kończy pewien Herbert, a właściwie sir Herbert, bo do klasy wyższej należał. Skoro należał to i zainteresowania miał arystokratyczne, sztuką mianowicie się fascynował i pisarzem zostać postanowił. Bardzo zdolny był sir Herbert, jako pierwszy na przykład propagował na wyspach filozofię egzystencjalistów. A sztuką interesował się nie dla samej sztuki jedynie, lecz rozmyślał jak ją wykorzystać w praktyce. Głowił się nad tym, jak sztuka może funkcjonować w społeczeństwie, w jakie zadania ją zaangażować, co dobrego jeszcze może przynieść. Tak powstało jego najważniejsze (naszym zdaniem) dzieło: „Wychowanie przez sztukę”. Żeby nie przedłużać – ci dwaj panowie John Dewey i sir Herbert Read – bo o nich mowa, byli prekursorami pewnej metody, która jest nam szczególnie bliska, czyi arteterapii. Dewey, bo uznawał, że najważniejsze w pedagogice jest praktyczne działanie, a Read, bo wprzągł sztukę w wychowanie, a stąd tylko krok do terapii. Ceńmy zatem Johna i Herberta – pionierów najdynamiczniej rozwijającej się obecnie metody – terapii przez sztukę, przez działanie, przez ekspresję. Zobaczcie jak pielęgnujemy te idee w naszym ośrodku.

 

ETR-300x297Tekst łatwy do czytania

 

Pod koniec XIX wieku w USA, w mieście Szikago, pracował profesor Dżon Diłej. Uczył on studentów pedagogiki. Uważał, że tylko połączenie uczenia się z prawdziwym działaniem (czyli robieniem tego o czym się uczymy) jest dobre. Trochę później, w Anglii, żył i pracował Herbert Rid, który interesował się sztuką. Napisał on książkę pod tytułem: „Wychowanie przez sztukę”. Uważał, że sztuka pomaga się uczyć i wychowywać dzieci tak, by były dobre i mądre. Obaj panowie wymyślili fajne rzeczy. Dzięki nim powstała metoda, która nazywa się terapią przez sztukę lub arteterapią. My w ośrodku ją bardzo lubimy i często stosujemy. Zobaczcie jak wygląda ta terapia na zdjęciach. Część z Was na pewno ją pamięta.

 



Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress